Z Bali na BALI!

canggu

Aha. Stało się. Przeprowadziłem się. Po pięciu latach porzuciłem Sanur i przeniosłem się na „jasną stronę wyspy.” Z Bali na… BALI. Niby ta sama wyspa, a jednak jak zupełnie inna…

Oto Canggu. Balijska stolica światowej hipsterozy. Nasze lokalne Holywood. Fajniejsza Bali. Ładniejsza. Przyjemniejsza. Lepsza. Pola ryżowe są tu zieleńsze, słońce – jaśniejsze, niebo ma mniej chmur, a woda jest bardziej mokra. Nawet koguty nie pieją tak głośno, właściciele sprzątają po swoich psach  i internet działa szybciej! Ludzie też piękni, uśmiechnięci, uprawiający sport, dobrze ubrani i ostentacyjnie mający wszystko w głębokim poważaniu. Przecież nie będziemy się niczym stresować, w końcu mieszkamy na Bali. Dominuje estetyka plażowa spod znaku „Endless Summer.” Wąsy. Brody. Klasyczne raybany. Bikini, podkoszulki na ramiączkach i lniane, białe koszule. Śniadania w knajpach podaje się na starych beczkach po ropie, a ściany przyozdabia się deskami surfingowymi. Zdrowo ma być i z nutrition! Proszę przynieść zielone soki z morskiej trawy i wegetariańskie burgery z sałatką zamiast frytek! Soki pija się ze słoików z grubego szkła, wszyscy wiedzą, że szklanki, kubki są już passe. Maleńkie piekarnie. Warsztaty surferskie. Ośrodki jogi. Zajęcia z medytacji, rękodzieła, pozytywnego myślenia i uwalniania stresu. Grupy szamańskie. Amatorzy energii i tulenia się do drzew mają piękną alternatywę do zatłoczonego i turystycznego Ubud.

Na motorach jeździ się w Canggu bez kasków, za to koniecznie trzeba mieć zamocowane uchwyty na deskę surfingową. Motor powinien być japoński, ręcznie składany w artystycznym warsztacie motocyklowym, których jest tu pełno, podkreślający indywidualizm i styl właściciela. Czerwone, szerokie opony? Posrebrzany bak? No, ewentualnie czterdziestoletnia, rozklekotana i plująca dymem vespa. Są i Harleye, ale to już lekka przesada. Doprawdy głupio się czuję na swoim fabrycznym vixonie. Na ulicach mieszkańcy wystawiają znaki upraszające o wolną jazdę; bo dzieci, bo psy… Niesamowite. Ktoś przejmuje się dziećmi na ulicy? Jak to? Naprawdę nikt tu w nocy nie urządza nielegalnych wyścigów na skuterach? Wygląda na to, że jednak nie. Canggu upodobali sobie ekspaci, którzy nie lubią turystów i narzekają, że Bali się zmienia. Lokalna społeczność balijska o tym wie, więc stara się, aby było jak dawniej. Oczywiście tylko do czasu. Do pierwszej, grubszej oferty. Na pobliskim polu ryżowym rolnicy przestali już sadzić ryż. Będą budować wille.

Nowy rozdział. Zamieszkałem z dziewczyną, mamy psa i otwarty dom, gdzie do basenu można skakać wprost z sypialni, spod prysznica widać palmy, a nocami słychać ocean. Rano chodzimy z psem na spacer na plażę i pewnie nawet kiedyś wrócę do surfingu, bo to aż głupio mieszkać przy plaży i nie surfować. Na razie odnalazłem moje uchwyty na deskę do motoru, no i rozważam, rzecz jasna, ręcznie składany model Hondy. Soków zielonych jeszcze nie pijam, nadal przedkładam nad nie zimne piwo, ale tropikalna hipsteroza i tak wkracza do mojego życia wielkimi krokami. Canggu. I znowu czuję, że mieszkam na rajskiej wyspie! I jestem cholernie szczęśliwym facetem.

Komentarze

komentarze

Papua to jedna z moich ulubionych destynacji, do której konsekwentnie wracam i odkrywam coraz głębiej od 2005 roku. Pamiętam, że podczas ostatniej wyprawy, stojąc po pas w wodzie i odpędzając się od komarów pomyślałem, że wykonuję jeden z najciekawszych zawodów świata. Ta myśl nie opuszcza mnie do dziś. Dodatkową nagrodą są niezwykli ludzie i wspaniałe przyjaźnie, które rodzą się podczas kolejnych ekspedycji.