Impresje. Armistar płonie.

Golden-Temple-11

Armistar, Penjab, Indie,
Święto Guru Nanak Prakash Utsav.

Armistar płonie. Ulice biją ciepłą łuną setek tysięcy lampionów, którymi miasto obwieszone jest niczym bożonarodzeniowa choinka. Na ciemnej wodzie Armit Sarovr diamenciki światła tańczą przypominając rozrzucone przez wiatr okruchy złota, które zamiast tonąć, unoszą się na powierzchni.

Tysiące pielgrzymów obmywających się w świętym jeziorze zdaje się zbierać te drogocenne drobiny – tłum, rozmodlony i mokry, lśni niczym złote posągi zaklęte chciwością Midasa. Jednak dwa i pół miliona ludzi ściągnęło tu dziś z całych Indii po błogosławieństwo, nie przekleństwo. W Armistar trwa wielkie święto. Blisko pięćset lat temu Guru Nanak spisał swą oświeconą naukę na kartach księgi Granth Sahib, dając tym samym początek jednej z wielkich religii subkontynentu – sikhizmowi. Harmandir Sahib – Złota Świątynia, w której Sikhowie przechowują oryginał świętej księgi, przeżywa dramatyczne oblężenie. Pogrążeni w religijnej ekstazie wierni za wszelką cenę usiłują dostać się do środka.

Setki ludzi tratują się nawzajem na wąskim moście prowadzącym do świątyni, ciżba kotłuje się, co chwilę ktoś z krzykiem wpada do otaczającej przybytek wody. Niektórzy od razu rezygnują z przepychania się w tłumie i sami rzucają się wpław ku świątyni; byle tylko dotknąć świętego miejsca, byle tylko znaleźć się w jego pobliżu. Desperatów wdrapujących się z wody na złocone ściany kompleksu przeganiają Strażnicy Księgi tłukąc ich i odpychając długimi kijami.

W całym mieście trwa gigantyczny festiwal – Guru Nanak Prakash Utsav. Brodaci Sikhowie tańczą na ulicach wymachując wielkimi mieczami, kobiety w barwnych, kipiących od ozdób sari, śpiewają i rozdają przechodniom darmowe posiłki, a rozkrzyczana dzieciarnia w miniaturowych turbanach plącze się wszystkim między nogami, raz po raz gubiąc się rodzicom lub starszemu rodzeństwu, co obwieszczają głośnym płaczem i pociąganiem dorosłych za fałdy ubrań. Na licznych stoiskach rozdawane są papierowe lampiony i małe świeczki. Dzisiaj każdy powinien rozpalić własne światło, symbol mądrości i oświecenia płynących z nauki Świętej Księgi.

Dziś nikt nie oszukuje i nikt nie kradnie; naciągać przestali nawet właściciele riksz i uliczni sprzedawcy co wśród nielicznych obcokrajowców wywołuje nie gasnące zdumienie odkrywaniem prawdziwych cen towarów i usług.Niebo nad miastem rozbłyska malowniczym ogniem fajerwerków, które złotymi kitami opadają wolno nad tłumem znieruchomiałym z wysoko zadartymi głowami; na ich twarzach grają kolory. Trwa wielkie święto. Armistar płonie.

Komentarze

komentarze

Papua to jedna z moich ulubionych destynacji, do której konsekwentnie wracam i odkrywam coraz głębiej od 2005 roku. Pamiętam, że podczas ostatniej wyprawy, stojąc po pas w wodzie i odpędzając się od komarów pomyślałem, że wykonuję jeden z najciekawszych zawodów świata. Ta myśl nie opuszcza mnie do dziś. Dodatkową nagrodą są niezwykli ludzie i wspaniałe przyjaźnie, które rodzą się podczas kolejnych ekspedycji.